niedziela, 16 października 2011

o mały włos :(((((

wstałem rano z uśmiechem na twarzy bo pogoda piękna i zacząłem przygotowania do wyjazdu :) najpierw dowiedziałem się że sąsiad nie żyje - szok !! potem zachodzę do garażu , wypycham motor a tu przykra niespodzianka bo nie chce zapalić :(( już mnie to wszystko zaczęło wnerwiać i zacząłem się zastanawiać czy w ogóle wyjeżdżać ale świadomość spędzenia całej niedzieli w domu mnie przerażała :!!! zadzwoniłem do kumpla czy pożyczy mi prostownik i gdy usłyszałem że tak odrazu po niego pojechałem !! zacząłem ładować akumulator ale motor nadal nie odpalał :( zacząłem się jakoś dziwnie czuć !!! dziwne myśli mi chodziły po głowie bo nigdy tak mi sie nie zdarzyło żeby motor mi tak długo odmawiał posłuszeństwa :( miałem wątpliwości co do tego wyjazdu coraz większe :(( no i niestety ten mój pierdolony upór o mały włos by mnie zabił !!!!!!!!!
  wyjechałem mimo wszystko , było oki , do krapkowic dojechałem szczęśliwie :) niestety w drodze powrotnej zgubiła by mnie rutyna- migacz , lusterko , wychylenia , maneta i heja  !!! nie brawura , nie karkołomna jazda ale rutyna !!!!! już od pewnego czasu zauważyłem że czuję się coraz pewniej na motorze , że pozwalam sobie na coraz więcej :( no i dzisiaj wyszło  szydło z worka !!!!! na prostej drodze zacząłem wymijać samochód , przed nim jechał jeszcze jeden a ja zamiast się patrzeć na drogę , nie wiadomo czemu zacząłem się gapić na zegary w motocyklu !!!! niby ułamki sekund , ale gdy spojrzałem przed siebie ten pierwszy samochód który miałem dopiero wymijać zjechał na środkowy pas i przygotowywał się do skrętu w lewo !!! zacząłem hamować ale było za późno , a z przeciwnej strony nadjeżdżał inny samochód !!! zablokowało koła , motorem zaczęło rzucać a ja nie mogąc wyprowadzić motoru w prawo i ominąć samochód ze środkowego pasa w poślizgu sunąłem na czołowe zderzenie !!!! tym razem mi się udało , ale naprawde nie wiem jakim cudem !!! jechał za mną koleś , też na motorze i wszystko widział !! gdy zatrzymałem się żeby ochłonąć przy barze , on też zjechał i był bardzo zdziwiony tym co zobaczył !! nie umiał pojąć dlaczego próbowałem wyminąć ten drugi samochód a gdy mu powiedziałem że się zagapiłem i nawet nie widziałem kiedy ten pojazd zjechał na środek to mu szczena opadła :((((gadał że był pewien że przywalę , że jak zobaczył jak mną rzuca we wszystkie strony to juz mnie widział jak siedzę na masce :((( wyprowadziłem motor , szczęście że nie jechałem szybko , szczęście że ten ze środka nie skręcił i szczęście że ten z przeciwka hamował !! dojechałem do domu , żyję ale teraz dopiero do mnie dociera co sie mogło wydarzyć :(( co mogła spowodować moja głupota , moja nieuwaga i moja pierdzielona pewność siebie :(((((
 nie daje mi to teraz spokoju , jestem wściekły sam na siebie bo jak mogłem być takim idiotą i myśleć o niebieskich migdałach na drodze i to podczas takiego manewru !!!!!!! potrzeba mi jeszcze więcej samodyscypliny niż myślałem a to dlaczego mi motor nie chciał odpalić  daje dużo do myślenia !!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz