piątek, 6 maja 2011

po całej zadymie z dekarzem żona mi powiedziala żebym sie uspokoił i najlepiej jak sobie wsiądę na motor i sobie pojeżdżę :)) no i tak zrobiłem i ... przeszło odrazu jak tylko odpaliłem swoją Diwe :))
pod sam koniec jazdy zatrzymałem się u kumpla ciumcioka :DD gdy żeśmy sobie pogadali to moja maszyna nie chciala odpalic :( nie wiem co sie stało , troszkę na postoju migacz pomrugał bo zapomniałem wygasić ale to chyba nie przez to !! zobaczymy jutro co sie bedzie dzialo jak bede chcial pośmigać :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz