poniedziałek, 3 marca 2014
wczoraj ze względu na to że była piękna pogoda z synem wyprowadziłem motocykl na słoneczko , wypieściłem , wyczyściłem a moja diva zaskoczyła mnie i ... nie odpaliła :( pojechałem do teścia po prostownik i ładuje akumulator . wczoraj odpaliłem moto ale że prostownik nie wskazał zakończenia ładowania dzisiaj podłączyłem jeszcze raz . jednym słowem zapierniczyłem na całej linii a to dlatego że w tamtym roku ładowałem akumulator dwa razy podczas zimowania a w tym jakos to zaniedbałem ... no i mam za swoje . zamiast zrobić sobie rundkę to stałem jak frajer i patrzyłem na lampeczki na prostowniku !!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz