brat miał przyjechać zrobić porządek z królikami ale jakoś tak szybko jak wjechał na podwórko tak szybko odjechał ... no i królikom sie udało :D
wszystkich świętych minęło spokojnie , pogoda była dosyć fajna ale najlepsze było to że przyszliśmy prawie na sam koniec mszy . ciotka z kuzynką przyjechała i tak jakoś zeszło - obiad , sprzątanie , szykowanie do wyjścia i na cmentarzu byliśmy raptem pół godziny . odrazu po zakończeniu mszy zrobiliśmy objazd po grobach rodzinnych w innych miejscowościach i około 17 było po wszystkiemu - sprawnie i bez żadnych przebojów :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz