środa, 15 maja 2013
przyjechał do firmy dzisiaj kierowca po makulaturę ...niby normalka ale od samego początku zaczął wydziwiać że to nie taki papier , że mokre belki ,że coś mu zalatuje i że on 20 lat wozi taki towar i pewno to co załaduję to on przywiezie mi jutro z powrotem . poprosiłem o interwencje zdzisława i decyzja zapadła że mam ładować świeże belki ale kiedy położyłem na tira dwa sztaple towaru przyszła moja żonka i oznajmiła że mam przerwać załadunek bo tak szefo kazał .tak też zrobiłem a kiedy szefo wrócił z trasy powiedział że kierowca nie będzie mu rządził jak ma wyglądać załadunek . zbliżał sie fajrant , następna decyzja o załadunku -ładować jak leci . no i stało sie ...wziąłem sztapel belek na widły , podniosłem , położyłem na pakę a belki sru , obaliły sie na plandeke . plandeka rozerwana , deski połamane a ja wkurwiony jak diabli !!! po tym wszystkim następna decyzja szefa - rozładować wszystko a kierowca niech sobie jedzie na pusto !!! normalnie mnie to dobiło , miałem dosyć , coś we mnie pękło no i mnie torgło !!!! nerwowo nie wytrzymałem , zaczęło mi sie robić gorąco a potem odrazu zimno .... już dawno sie tak nie wnerwiłem :( jak tak ma wyglądać moja praca no to ja dziękuję :(
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz