sobota, 18 kwietnia 2015
maszynę mamy już na hali :) mieliśmy po nią jechać w środę ale jedna spedycja podebrała towar drugiej i we wtorek o 2 w nocy jechaliśmy do szczecinka żeby na 9 być na miejscu . z tą spedycją to przekręt wyszedł niesamowity bo najpierw do mnie dzwonił facet a potem jakaś kobieta która powiedziała że to napewno jej mąż ze mną gadał i odrazu szczegóły żeśmy ustalili . na drugi dzień dzwoni facet i mówi że to nie możliwe ale co miałem zrobić jak już było za późno na zmiany !! przeprosiłem faceta i podziękowałem za szczere chęci ! nawet i dobrze wyszło bo jeszcze w ten sam dzień byliśmy w domu i po nocnym odpoczynku mogliśmy zabrać się do rozładunku. sam rozładunek poszedł sprawnie ...pomijając fakt że widlak się zapadł w miękkim gruncie na podwórku i po 2 godzinach kierowca mógł odjechać . ale załadunek w szczecinku to poprostu katastrofa !! zarówno nam jak i kierowcy nerwy już puszczały bo trwało to od 9 do 16 - koszmar !! ja tak sobie myślałem że ładować maszynę będą bokiem a oni wszystkie ciężkie elementy wpychali od tyłu na czołgach !!w dodatku ta ekipa do załadunku nie była w pełni zgrana i w pewnym momencie zaczęły się przekleństwa i krzyki a to już brak współpracy !!! w sumie wyszło tak że cały tydzień nie byłem w pracy i maszynę razem z bratem ustawiłem tak jak należy :) docenić też trzeba pomoc sąsiada który bezinteresownie przez pół dnia pomagał nam wepchnąć maszynę na hale i bez jego pomocy mielibyśmy nie małe kłopoty ...dobry sąsiad :) no a dzisiaj sobota i trochę jestem zmęczony po tym całym tygodniu ciężkiej pracy i dlatego chyba jakoś nie mam do niczego siły :D pogoda do bani , nawet śnieg zaczął padać ale te dziury po widlaku porównałem i to chyba na dzisiaj tyle :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz